Darmowy podręcznik – O czym mogłyby rozmawiać ze sobą klocki?

klocki

Fragment podręcznika „Nasz Elementarz” autorstwa Marii Lorek

„Wszelkiego rodzaju polecenia staramy się wprowadzać inspiracyjnie” Maria Lorek

 

„Dajcie nam szansę”, te słowa słyszeliśmy od Pani Minister przez ostatnie kilka tygodni. Aż wreszcie ten „edukacyjny hit” pojawił się wczoraj na stronach menowskich. Okazało się, że nie tylko zmniejszy on wydatki rodziców na dziecko, ale co podkreśla autorka „To szansa na zmianę polskiej edukacji. Głównym jej celem jest aktywizowanie uczennic i uczniów do nauki”.  Tyle „mądrych głów” od lat zastanawia się, jak zmienić polską edukację i oto mamy odpowiedź „Darmowy podręcznik – szansą na lepsze edukacyjne jutro!!”

Od trzydziestu lat pracuje z dziećmi w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym, niemal każdego dnia widzę jak chłoną otaczającą  je rzeczywistość.  Obserwuję co je inspiruje, wzrusza, bawi, co do nich trafia, o czym chcą rozmawiać, jakie treści są im bliskie. Wychowane na reklamach, różnorodnych filmach, grach komputerowych, pięknie wydanych książkach, z łatwym dostępem do Internetu. Po prostu ciekawe otaczającego je  świata. To dzieci mediów, do których najpierw  dociera obraz a potem słowo. Piękne zdjęcia ilustracje inspirują je do myślenia, dyskusji, poszukiwań.

Już kilkadziesiąt lat temu Janusz  Korczak pisał o prawie dziecka do szacunku, dla jego potencjału. Prawo to wyraża się między innymi w sposobie przekazania świata i traktowania młodego człowieka. Dziecko to mały człowiek – pisał . Jego możliwości intelektualne są zazwyczaj dużo większe od tego, co mu się proponuje. Infantylizowanie nauczania, to jeden z najcięższych grzechów polskiej edukacji. Grzech, który wpływa na niechęć do nauki, na tak zwaną „szkolną nudę”. Pierwszoklasiści z natury bystrzy i inteligentni, traktowani infantylnie szybko przekonują się, że najciekawsze i inspirujące do myślenia są chwile spędzone poza szkolnymi murami.

Grafika podręcznika, z której tak dumne jest ministerstwo, to niestety „groch z kapustą”, a nie jak podkreślają autorki  potrzebna  dzieciom różnorodność. Wystarczy otworzyć podręcznik sprzed trzydziestu lat, żeby go porównać z menowską propozycją  i przekonać się że mamy tak zwaną „powtórkę z rozrywki”. To że na stronach pojawiło się kilka zdjęć wątpliwej jakości nie oznacza innowacyjnego graficznego rozwiązania.

Teksty do czytania nie zachęcą dzieci do aktywności (jak zakłada pani Lorek), obawiam się, że niestety  zniechęcą do czytania i pracy z tekstem. Głównym powodem jest ich niezrozumiałość, czyli miały być tak proste, że w swojej prostocie nie ma w nich sensu i logiki.

This slideshow requires JavaScript.

W pierwszej części podręcznika są dwa długie opowiadania zakładam że do przeczytania przez nauczyciela lub dzieci dobrze czytające. I byłoby to bardzo dobre, gdyby teksty były ciekawe i adekwatne do ich  wieku. Opowiadanie „Przygody dębowego listka”, jak się domyślam ma być inspiracją do rozmów związanych z zmianami zachodzącymi jesienią w przyrodzie. Nie mam nic przeciwko personifikacji liścia, ale dialogi i sposób wyjaśnienia dzieciom dlaczego liście spadają, jest na poziomie dzieci trzy- i czteroletnich.  Skoro autorka pisząc opowiadania nie ograniczała się w budowie zdań i ilości trudnych wyrazów i ich odmian, to niezrozumiałym jest infantylizowanie sposobu przekazania przyrodniczych wiadomości.

listek

Fragment podręcznika „Nasz Elementarz” autorstwa Marii Lorek

To, że dzieci uczą się wprost proporcjonalnie do tego jak się bawią i że należy je  uczyć aktywując ich wszystkie zmysły i różne rodzaje inteligencji, dla nas pedagogów, szczególnie wczesnoszkolnych nie jest odkryciem. A jeśli niektórzy z nas mają z tym problem, powinno się tego uczyć na studiach i egzekwować w pracy. Tego nie załatwi nawet najlepszy podręcznik, bo to zależy od sposobu pracy nauczyciela.  Jeśli nauczyciel ma być kreatywny, z czym w pełni się zgadzam z autorkami podręcznika, to polecenia które mają zadawać nauczyciele nie powinny znaleźć się w materiałach dla dzieci, notabene pisane w liczbie mnogiej. Ale jak powiedziała pani Lorek „mają być inspiracyjne”…

skaczemy

Fragment podręcznika „Nasz Elementarz” autorstwa Marii Lorek

No to sobie  wkrótce nieźle poskaczemy….

Comments

comments