Chora edukacja

Przez ostatnie dwa miesiące odwiedziłam kilkadziesiąt miast w Polsce, spotkałam się z kilkoma tysiącami nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej, których ciepło pozdrawiam. Zabrzmi to może mało skromnie, ale chyba jak mało kto, znam ogólnopolskie nauczycielskie nastroje. Od dwudziestu pięciu lat jeżdżę na wykłady, przez te lata  poznawałam nauczycielskie marzenia na lepsze jutro i rozczarowania edukacyjną rzeczywistością. Nigdy jednak nie spotkałam się z takim zagubieniem, rozżaleniem, brakiem nadziei, nazwałabym to „zawodową depresją”.  Darmowy podręcznik (tak gwoli wyjaśnienia, nic nie jest darmowe, nawet darmowa służba zdrowia nie jest darmowa – darmowo można tylko umrzeć), to nie tylko eksperyment na tysiącach dzieci ale również eksperyment na nauczycielach, pozostawionych samym sobie. ”Drodzy nauczyciele, my wam nic nie damy,  żadnych materiałów, wskazówek, nie będziemy  z wami rozmawiać, bo cenimy waszą autonomię i chcemy was zmobilizować do twórczej pracy”. Ale to jest tak zwana pseudo autonomia!!! „Z pustego to i Salomon nie naleje”,  jeśli co szósty student studiuje pedagogikę, bo na większości uczelni jest kierunek wczesnoszkolny i szczerze mówiąc każdy może zostać nauczycielem, to o czym my mówimy…

Pani Minister powinna wiedzieć, że jeśli chce się „wyleczyć polską szkołę”  to trzeba zlikwidować przyczynę, a nie skutek. Edukacja wczesnoszkolna to fundament na dalsze lata nauki. To właśnie ten etap kształcenia jest najważniejszy. Tam szczególnie  powinno się  wspierać zarówno dzieci jak i nauczycieli. Zreformować studia pedagogiczne, podnieść poziom kształcenia.  Ostatni rok studiów powinien być rokiem praktyk, tak jak na studiach medycznych. Zamiast wątpliwego pomysłu na asystenta nauczyciela dopiero po skończonych studiach,  to właśnie student, przyszły nauczyciel mógłby być przez rok takim asystentem. Lekarstwo w postaci ministerialnego podręcznika, tworzonego z takim pośpiechem, w chaosie,  nie poprawi szkolnictwa, i w żadnym wypadku nie jest troską o lepszą edukację dziecka.  Radość dzieci  z uczenia i satysfakcja z nauczania nauczycieli powinny być  dla Pani minister priorytetem działań. Dwadzieścia złotych oszczędzonych w skali miesiąca, to przysłowiowa kiełbasa wyborcza dla rodziców. Czas najwyższy przejrzeć na oczy i zrozumieć, że oszczędność na dzieciach nigdy nie była i nie może być troską o ich dobro.

Comments

comments