Edukacja na rzepy (4/5)

Edukacja na rzepy – czyli jak uczyć, żeby nie nauczyć

Według obecnej podstawy programowej dzieci w klasie pierwszej powinny poznać wszystkie litery alfabetu, powinny czytać i rozumieć proste krótkie teksty, pisać krótkie zdania, przepisywać z pamięci, dbać o estetykę i poprawność graficzną pisma (przestrzegać zasad kaligrafii). Jeżeli w przedszkolu dzieci nie będą miały możliwości działań usprawniających grafomotorykę, takich jak np. wycinanie, lepienie, malowanie na dużych płaszczyznach, to jak będą sobie radzić w klasie pierwszej podczas wpisywania liter w skomplikowaną dla nich liniaturę, nie mówiąc już o tym, że litery muszą się prawidłowo łączyć i nie wychodzić poza linię!

Litera jest pojęciem abstrakcyjnym. Potrzeba dużo czasu i różnorodnych aktywności, żeby zapamiętać jej cztery kształty, aż wreszcie móc ją napisać, połączyć w poszczególne wyrazy i umieć je przeczytać ze zrozumieniem. Widocznie autorzy podstawy programowej zakładają, że wszystko to nastąpi w klasie pierwszej, co bez wcześniejszego przygotowania w przedszkolu jest praktycznie niemożliwe, chyba, że to rodzice przygotują swoje dzieci do nauki szkolnej.

Dzieci żyją w świecie liter. Codziennie otaczają je bilbordy, reklamy z nazwami znanych firm, szyldy sklepów, klawiatury komputerów, iPad, telefonów.  Zakaz pokazywania liter i prostych wyrazów w przedszkolu jest odrealnieniem świata, w którym żyją, jest fikcją, którą tworzą dorośli. Trudno zrozumieć, w imię czego tak się dzieje, czyżby chodziło o to, żeby od pierwszych lat ogłupiać ciekawe świata maluchy? Niewykluczone. Obserwując edukację, zauważamy, że taki stan utrzymuje się aż do obrony pracy magisterskiej.

Przeczytaj część pierwszą

Przeczytaj część drugą

Przeczytaj część trzecią

jbialobrzeska_podpis_black

Comments

comments