Edukacja na rzepy (3/5)

Edukacja na rzepy – czyli jak uczyć, żeby nie nauczyć

Nauka to proces. Dlaczego więc miarką centymetrową nie mogą bawić się dzieci w przedszkolu? Z radością będą mierzyć szerokość lub długość sali,  początkowo nie rozumiejąc, co to jest metr, centymetr, że dwa metry to więcej niż jeden metr.  Ale zapewne te pierwsze pomiary będą dla nich radosnym odkrywaniem świata. Bawiąc się i mierząc dowolne przedmioty w kolejnych latach nauki, będą coraz więcej wiedziały i rozumiały, aż wreszcie zrozumieją pojęcie miary.

Nie stanie się to w chwili, kiedy pierwszy raz w szkole na lekcji dostaną miarkę. Podobnie jest z zegarem i zrozumieniem upływu czasu. Chciałabym podkreślić, że z takimi zakazami spotykają się nauczyciele. Kiedy w moim podręczniku do klasy pierwszej znalazło się zdjęcie chłopca z globusem, przedstawiciel ministerstwa wyraził swoje wielkie zdumienie:  „Pani Joanno, do podręcznika do klasy pierwszej dała pani  zdjęcie chłopca z globusem, a globus jest dopiero od klasy czwartej!”. Od tego zdarzenia upłynęło kilkanaście lat, a ja wciąż odnoszę to samo wrażenie, że w takim myśleniu o edukacji niewiele się zmieniło.

Jest takie powiedzenie: „organy nieużywane zanikają”. Jeszcze nie tak dawno większość pięciolatków, a nawet czterolatków, potrafiło samodzielnie zawiązać sznurowadła w butach. Jeśli przedszkolak nie potrafił poradzić sobie z tą umiejętnością, nauczyciele „bili na alarm”, a zawstydzeni rodzice natychmiast ćwiczyli tę umiejętność ze swoją pociechą w domu.  Dziś z trudem znajdziemy dzieci, które w wieku przedszkolnym radzą sobie z tym zadaniem. Dlaczego? Czyżby obecne dzieci były mniej sprawne manualnie niż dzieci rodzące się kilkanaście lat temu?  Odpowiedź jest prosta – oczywiście, że nie!  Po prostu dzieci dostały buty na rzepy i nie mają potrzeby uczenia się wiązania sznurowadeł. Gdybyśmy w dzieciństwie dostali takie buty, zapewne wielu z nas miałoby dzisiaj z tym problem. Identyczną analogie można odnieść do edukacji. Jeśli nie stawiamy wymagań i z roku na rok obniżamy poziom nauczania, to dzieci coraz gorzej czytają, liczą, rysują, piszą i niestety, coraz gorzej myślą. Dlatego dzisiejszą edukację nazywam „edukacją na rzepy”.

 Przeczytaj część pierwszą

Przeczytaj część drugą

 

jbialobrzeska_podpis_black

Comments

comments