Babcie i dziadkowie

optical vintage glasses isolated

Screen Shot 2016-02-02 at 10.06.50 PM

Rodziny wielopokoleniowe – chciałoby się zaśpiewać ze smutkiem – „ale to już było i nie wróci więcej…”.

Jedna z mam w przedszkolu wyjaśniła mi z uśmiechem na ustach, że babcie i dziadkowie to fantastyczna darmowa instytucja opieki nad wnukami. Zawsze o każdej porze można im podrzucić maluchy, są przecież na emeryturze, mają czas, więc mogą zająć się dziećmi. Tylko szkoda, że tak szybko się starzeją. A potem, kiedy pamięć już nie ta, ręce się trzęsą, kiedy dziecinnieją – co z nimi zrobić? – zapytała, kończąc swój wywód na temat babć i dziadków.

W Holandii, w Belgii rozwiązano ten problem – można poprosić o zastrzyk i jakże humanitarnie pożegnać się z tym światem. A jak się nie poprosi, to może znajdzie się ktoś, kto dziadka lub babcię namówi do podjęcia takiej decyzji lub tak „umili” im życie, że sami o to poproszą. Patrząc na to okrucieństwo i biorąc pod uwagę fakt, jak wielu ludzi uważa to za słuszne i humanitarne prawo, zastanawiam się, dlaczego ci pseudohumanitarni ludzie nie skorzystali z pomysłu np. Battaków z Sumatry, którzy zjadali starych rodziców. Staruszkowie wchodzili na drzewa, zawieszali się rękami na gałęziach, a dzieci i wnuki tańczyły wokół ze śpiewem: „Przyszedł czas, owoc już dojrzał, niech spadnie”. Po czym potrząsali drzewem i starzy spadali. Oczekujący rzucali się wtedy na nich i spożywali ich ciała z wielką czcią. Wierzyli, że w ten sposób łączą się ze staruszkami, których bardzo kochali. Do nawet najbardziej nieludzkiego zachowania można dorobić „humanitarną” ideologię. Eutanazja to nie jest niestety pomysł z gatunku science fiction, to realny, okrutny dramat, którego jesteśmy świadkami, a już w niedalekiej przyszłości możemy być jego ofiarami.

Niedawno trafiłam na kilka dni do szpitala. Na moim oddziale leżały głównie starsze osoby. Większość z nich chorowała na tę samą chorobę – brak miłości ze strony bliskich. O wiele bardziej od tabletek i innych medykamentów potrzebowali: troski, czułości, zainteresowania, spokojnego poświęconego im czasu. Do leżącej obok mnie 75-letniej pani przychodziła wieczorami wnuczka, studentka. Córka miała czas tylko na krótką wieczorną rozmowę telefoniczną. Wnuczka mieszkała z babcią. Oschła, zimna, podirytowana tym, co mówi babcia, zerkała wciąż na zegarek, by jak najszybciej wyjść. Babcia każdego dnia na nią czekała i zawsze ze łzami ją żegnała. Któregoś dnia, po wyjściu wnuczki, wyznała: „Ja tak potrzebuję miłości, drobnego gestu, przytulenia, wzięcia za rękę, okazania troski – czy to tak dużo? Teraz jestem stara, schorowana i nikomu niepotrzebna. Kilkanaście lat temu przeszłam na emeryturę, żeby pomóc córce w opiece nad wnuczką”.

Uczmy szacunku dla starszych. Pokazujmy, jak wiele starsi ludzie mają do zaoferowania młodym, swoje doświadczenie, rodzinne tradycje, historię. Czas szybko płynie. Dzisiaj czujemy się młodzi, silni, energiczni. Świat leży u naszych stóp. Może nawet nie spostrzeżemy, kiedy – podobnie jak wspomniana starsza pani – znajdziemy się w szpitalnym łóżku albo w domu tzw. spokojnej starości i podobnie będziemy cierpieć na brak najważniejszego lekarstwa – miłości. A stanie się tak z jednego powodu. Zarabiając, walcząc o kolejny awans zawodowy, pracę, pieniądze, samochód, zagraniczne wycieczki, nie znajdujemy czasu, żeby wychować dzieci w szacunku do starszych. Jeśli nie pokażemy im, jak ważni są dla nas nasi rodzice, dziadkowie, jeśli nie zapamiętają nas troszczących się nimi aż do ostatniej chwili ich życia, to nie liczmy na to, że nasze dzieci w przyszłości okażą nam troskę i czułość.

No, cóż – wciąż aktualne jest polskie przysłowie: „Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz”.

Tekst pochodzi z mojej książki „Miejmy Odwagę Uczyć i Wychowywać”.
Jeśli Ci się spodobało, to możesz ją kupić klikając tutaj 🙂

 

Comments

comments