Oczami dziecka

Drogi Nauczycielu,

Możliwe, że we wrześniu pójdę do szkoły. Możliwe, ale nie jestem tego pewny. Tata mówi, że powinienem, bo czas najwyższy wziąć się do roboty. Mama – raz mówi, niech idzie, a innym razem, że mnie szkoda. Babcia zdecydowanie odradza – niech się biedactwo jeszcze pobawi, całe życie będzie się uczyć. Dziadek macha tylko ręką, mrucząc pod nosem, że dość ma tego bałaganu i jedzie na ryby.

W domu o niczym innym się nie mówi, tylko o tym. Tomek, mój kolega, jest ode mnie starszy o rok i on na pewno idzie do szkoły. Może będziemy w jednej klasie. Tylko, że Tomek nauczył się w zerówce czytać, a nawet pisać. Ja potrafię napisać swoje imię – znam tylko kilka liter. Nie wiem, jak go dogonię, bo Tomek nigdy nie chce na mnie czekać, nawet, kiedy bawimy się na podwórku, a co dopiero w szkole.

Jak Krysia, moja siostra, szła do szkoły, to w domu było święto. Dostała tornister, piórnik, ale najciekawsze były książki – piękne, kolorowe i pełne zdjęć. Też chciałbym mieć takie. Trochę się martwię, że moje takie nie będą, bo pani w telewizji mówiła, że książki powinny być przede wszystkim darmowe i nie moje własne. Szkoda, że nie powiedziała, że mają być kolorowe, mądre, ciekawe, zabawne, bo one są przecież dla nas, dla dzieci. Ale o nas się nie mówi, szkoda, i bardzo się złoszczę. Teraz chyba mnie rozumiesz.

Dlatego proszę Cię, jeżeli trafię do Twojej klasy, postaraj się o najlepsze książki na świecie – o rakietach, samochodach, zwierzętach, podróżach, a więc o nas i dla nas, i wymyśl, co zrobisz, kiedy w mojej klasie będzie Tomek, bo ani on, ani ja nie lubimy się nudzić. Ty pewnie też, dlatego pomyśl o nas.

Uczeń

Comments

comments